MYLNE PRZEKONANIE

dna

Mylne jest przekonanie, że tylko podłoże genetyczne jest nośnikiem cech przechodzących z pokolenia na pokolenie. Istnieje dziedziczenie wynikające z otocze­nia: z naśladowania jakiegoś wzoru lub modelu. Przykładem mogą tu służyć, powiedzmy, nawyki pokarmowe czy smakowe w jakiejś rodzinie lub (częściej) w jakiejś okolicy (picie cydru albo calvadosu w Normandii, jedzenie bekonu w Anglii itp.).Z takim niewątpliwie kulturowym wpływem spotkać się można nie tylko u ludzi. Zaobserwowano go u ptaków. Ptaki tego samego gatunku przekazują często swemu potomstwu różne „dialekty” tego samego śpiewu.Zaobserwowano nawet u zwierząt dziedziczne przekazywanie prawdziwego nowatorstwa. Takim klasycznym już dzisiaj przykła­dem mogą służyć makaki z wyspy Koshimo. Na wyspie tej etolodzy japońscy umieścili pewną liczbę małp tego gatunku i obserwowali ich zachowanie, dokonując wielu pasjonujących spostrzeżeń.

GENY CZY OTOCZENIE?

images

Zastanawianie się mówi Hebb co bardziej wpływa na charakter i sylwetkę.psychiczną człowieka: geny czy oto­czenie, jest tak samo pozbawione sensu, jak pytanie, co bardziej wpływa na wielkość powierzchni czworoboku: jego długość czy sze­rokość? W obydwu wypadkach odpowiedź jest identyczna. Inaczej mówiąc, fenotyp psychiczny jest zależny od obydwu jego uwarun­kowań. I to nie tyle przez ich sumowanie, ile przez mnożenie. Obli­czenie długości czworoboku albo obliczenie jego szerokości nic nam nie powie o jego powierzchni. Podobnie jest z charakterem, z psychiką, z zachowaniami. Obydwa uwarunkowania są niezbędne. Jeśli zabraknie instrukcji podłoża genetycznego i wpływów środo­wiska lub otoczenia (dom rodzinny, szkoła), rozwój jednostki nie będzie w ogóle możliwy. Dodam tu jeszcze jedną istotną uwagę.

W WALCE Z NĘDZĄ

badania-genetyczne-dna-genom-geny-a-nieplodnosc-badania-na-nieplodnosc-badanie-kariotypu-ARTICLE_MAIN-36839

W walce z nędzą, z niesprawiedliwością, z wyzyskiem na nic się zda działalność ludzka: genom określa zdolności, intelige­ncję, pozycję społeczną… Ten swoisty maltuzjanizm (to Malthus głosił przecież, że ludzie sami są winni temu, iż są biedni) wyraźnie odczytać można w wywodach najradykalniej szych (i najbardziej znanych) przedstawicieli socjobiologii. I, dodajmy, te właśnie tezy służą dzisiaj prawicy politycznej, a w USA neokonserwatystom jako naukowa podbudowa ich przekonań. Warto tu przypomnieć nazwisko uczonego, który w wydatny spo­sób przyczynił się do zrozumienia charakteru, a właściwie istoty lu­dzkiego behawioru i jego zależności zarówno od podłoża genetycz­nego, jak i środowiska. Uczonym tym jest Kanadyjczyk D.O. Hebb. Jest on autorem metafory, która cały ten problem nader zgrabnie tłumaczy.

RÓŻNICE W POGLĄDACH

220px-Parallel_telomere_quadruple

Natomiast w pracach socjobiologów spotkać się można z takimi terminami, jak na przykład „gen budowy gniazda” u ptaków (wrócę jeszcze do tego przykładu). Jeśli idzie o człowieka, socjobiologowie wyróżniają na przykład „gen pamięci wzrokowej”, a nawet „gen al­truizmu lub egoizmu”.Większość liczących się uczonych uważa, że takich genów nie ma, że są one wyimaginowanym tworem. W jakiej mierze różnice w poglądach na źródła ludzkiego (a czę­ściowo i zwierzęcego) behawioru są wyrazem różnic światopoglądo­wych? Zarówno wymienieni autorzy (Medioni, Yaysse, Grasse), jak i inni, np. ReneDubos, wyjaśniają to dość precyzyjnie. Zmniej­szenie do minimum wpływów środowiska, a więc warunków społe­cznych, w jakich żyje człowiek, przy jednoczesnym podkreślaniu fatalizmu wpływów genetycznych czyni wszelką działalność społe­czną, wszelkie dążenia emancypacyjne (nie mówiąc już o politycz- no-rewolucyjnych) bezprzedmiotowymi, bezpodstawnymi, gdyż i tak wszystko – los człowieka, jego pozycja społeczna, jego awans czy upadek – zostało raz na zawsze zdeterminowane podłożem ge­netycznym.

BEZPOŚREDNI EFEKT BADANIA GENU

778336b1-2b2b-40b8-be4f-194c8f521faf_900x

Takiego związku przyczynowo-skutkowego nie ma. Jeśli badanie rodziny wykazuje, iż pewne cechy wyróżniające charakter, sylwetkę psychiczną czy za­chowanie jednostki mają według wszelkiego prawdopodobieństwa charakter dziedziczny, to w rzeczywistości są one bardzo dalekim efektem działania genów. Ich wpływ jest wielowarstwowy, wielo­poziomowy. „Bezpośredni efekt badania genu, o którym sądzi się, że jest od­powiedzialny za jakiś zakres zachowań, dzieli od obserwowanego skutku mnóstwo różnych wydarzeń” piszą wspomniani autorzy. Większa bowiem część cech wrodzonych, czyli uwarunkowanych biologicznie (genetycznie), jest efektem działania wielu genów jed­nocześnie. Takimi genami Są na przykład geny wpływające na roz­wój płciowy, na wzrost, na hormony nadnercza. Zjawiska organicz­ne bowiem, które są efektem działania tych genów, mają oczywiście wpływ na psychikę danej jednostki.

DOBRY MATERIAŁ DOŚWIADCZALNY

badania_genetyczne

Nie trzeba chyba dodawać, że na człowieku tego rodzaju doświadczenia nie są możliwe do przeprowadzenia. Człowiek nie jest dobrym materia­łem doświadczalnym przede wszystkim ze względu na nieliczne potomstwo i długoletni okres reprodukcyjny. No, a poza tym czło­wiek kojarzy się w pary według swego upodobania, a nie według upodobania i życzenia biologa eksperymentatora… Niektórymi zagadnieniami tej bogatej problematyki zajęli się dwaj naukowcy francuscy: Jean Medioni i Gerard Vaysse, poświę­cając im ciekawy artykuł w numerze 155 (maj 1984) czasopisma francuskiego „La Recherche”. Wyjaśniają oni między innymi, co należy rozumieć pod określeniem: „czynniki wrodzone”. Termin budzi bowiem często wiele nieporozumień.Otóż podkreślają oni z całym naciskiem, że konkretny gen i bio­chemiczny efekt jego działania (np. kodowanie jakiegoś enzymu) nie mają wpływu na cechy charakteru jednostki.

NIEBEZPIECZEŃSTWO WNIOSKOWANIA

z13462203Q,Coz--genetyka-mowi--ze-to-sie-moze-zdarzyc

Niebezpieczeństwo wnioskowania na podstawie przykładów ze świata zwierzęcego o istocie i charakterze behawioru ludzkiego po­lega właśnie na tym, że takie wyodrębnienie nie jest możliwe. Jeśli zaś socjobiologowie na przykładach z życia termitów lub ryb opiera­ją swój pogląd na genezę zachowań człowieka – sprowadzają go do roli niewolnika swoich genów, odbierają mu prawo dowolności. Uczony francuski Pierre-Paul Grasse – na którego będę się tutaj nieraz jeszcze powoływał – powiada, że tezy socjobiologów dadzą się zastosować tylko do pewnych „kompleksów instynktownych” u zwierząt. Ale o decydującym wpływie tych kompleksów na zacho­wanie zwierząt niższych wiedziano od dawna i nie o to przecież soc- jobiologom idzie.Uczeni wszystkich większych ośrodków naukowych przeprowa­dzają wiele ciekawych doświadczeń na zwierzętach, głównie na my­szach i szczurach, mogąc manipulować zwierzętami o identycznym podłożu i potomstwem dowolnie wyselekcjonowanym.

PODŁOŻE GENETYCZNE

b3463cc9-e177-4e0f-b7b6-e93c783146c9

Nie zgadza się zaś dlatego, że rozwój mózgu i rozwój kory mózgowej człowieka stworzył zupełnie nowe jakości-wyodrębniające nasz ga­tunek i redukujące zachowania dziedziczne. Nie ulega wątpliwości, że u bezkręgowców 99 proc. zachowań uwarunkowanych jest pod­łożem genetycznym. U kręgowców odsetek ten ulega znacznemu zmniejszeniu, a u człowieka… Trudno ustalić dokładne proporcje, ale z calą pewnością nasze zachowanie, nasz fenotyp psychiczny j est uzależniony od wpływów socjokulturowych, a w znacznie mniej­szym stopniu od uwarunkowań genetycznych. Wcale to nie ozna­cza, powtarzam, że łatwo można w fenotypie psychicznym człowie­ka precyzyjnie wyodrębnić to, co jest wynikiem wpływów podłoża genetycznego, a co nabyte. Zresztą, jak się przekonamy, i u zwie­rząt odróżnienie takie wcale nie jest proste.

ZDANIEM SOCJOBIOLOGII

niemowlak390

Inaczej mówiąc, w jakim zakresie zachowa­niem tym kieruje zależność biologiczna, zależność od podłoża gene­tycznego, a w jakim stopniu wychowanie i środowisko. Dodajmy zresztą od razu, że wcale niełatwo wyodrębnić, szczególnie w za­chowaniu człowieka, te dwa źródła uwarunkowań, niełatwo wyod­rębnić to, co wrodzone, od tego, co nabyte. Otóż socjobiologia głosi, że uważne i należycie prowadzone ob­serwacje świata zwierząt (szczególnie zwierząt najwyżej zorganizo­wanych) pozwalają uczonemu wyrobić sobie pogląd na źródła za­chowań człowieka, który jest przecież tylko ogniwem w rozwoju świata żywych organizmów. Obserwując zachowanie zwierząt, co­raz lepiej rozumiemy korzenie zachowań człowieka.Większość europejskich biologów nie zgadza się z socjobiologa- mi, jeśli idzie o metodykę badań i wnioski z nich wypływające.

KRAŃCOWE STANOWISKA

tak_dziala_genetyka_2013-11-04_00-58-23

Nietrudno się domyślić, jakie są krańcowe stanowiska. „Cały be- hawior istot żywych (a więc i człowieka) zależy od podłoża genety­cznego” oto jedno stanowisko. „Cały behawior człowieka uwaru­nkowany jest wyłącznie przez środowisko i wychowanie” – oto dru­gie. O ile drugi pogląd ma nielicznych raczej wyznawców, to pierw­szy zyskał sobie w ostatnim dziesięcioleciu niemałą armię zwolenni­ków dzięki pracom socjologów amerykańskich, opierających się w swoich badaniach i teoriach na doświadczeniach takich wybitnych etologów, jak laureat Nagrody Nobla – Konrad Lorenz. Laika, a właściwie każdego człowieka, do którego dochodzą gło­sy tych sporów, interesuje najbardziej on sam. On sam, to znaczy: jaki jest zakres jego wolności, jego wolnej woli w kierowaniu swoim zachowaniem czy też przystosowaniem się do zmieniających się sy­tuacji i uwarunkowań.